Zaczelo sie od poduszki. Lezala na podlodze, miekka, wytarta, z frędzlami, ktore pamietaly wakacje w Chorwacji. Potem doszedl pled z alpaki, garnek z suszona lawenda i lampa z wikliny. I nagle caly pokoj zlapal oddech. Nie mialam planu, nie ogladalam inspiracji na Pinterescie. Po prostu pozwolilam, by rzeczy mowily same za siebie. Bo wnetrza w stylu boho nie znosza sztywnych regul. Potrzebuja luzu, warstw i odrobiny chaosu, ktory jednak ma swoja logike. Problem pojawia sie, gdy probujesz to wszystko upchnac w 35 metrach z kuchnia w przedpokoju. Wtedy kazdy element musi byc wybrany swiadomie, bo frędzle i makramy potrafia zjesc cenna przestrzen.
W malym mieszkaniu najwiekszym wyzwaniem staje sie przechowywanie. W boho kroluja otwarte polki, kosze z trawy morskiej i sterty kocow, ale gdy nie masz gdzie schowac poscieli dla gosci, a walizka stoi na srodku pokoju od trzech miesiecy, robi sie ciasno. Rozwiazaniem, ktore uratowalo moj salon, okazalo sie lozko z pojemnikiem na posciel. Wybralam model z tapicerka welurowa w kolorze butelkowej zieleni, bo welur dodaje glebi i przepychu, a jednoczesnie jest przyjemny w dotyku. Pod spodem, w glebokim pojemniku, mieszcza sie dwa komplety poscieli, zimowe koldry i trzy reczniki kapielowe. I nikt nie widzi, ze za ta boho swoboda kryje sie pragmatyzm.
Drugim wyzwaniem bywaja goscie. Mieszkam w kawalerce, ale lubie zapraszac znajomych na noc. Dlatego w salonie postawilam kanape z funkcja spania. Nie byle jaka, bo szukalam czegos, co nie bedzie wygladac jak typowa rozkladana kanapa z marketu. Znalazlam model z mechanizmem DL, dzieki ktoremu blato rozklada sie do przodu, a materac piankowy ma 16 cm grubosci i spoczywa na stelazu listwowym. Goscie nie narzekaja na plecy, a ja rano skladam lozko w trzy sekundy, dokladajac kilka poduszek i pled, ktory maskuje linie zlozenia. I to jest sedno boho: funkcjonalnosc zamknieta w estetyce.
Nie ma boho bez tekstur. W moim salonie obok welurowej kanapy stoi wiklinowy fotel z grubym siedziskiem, a na scianie wisi makrama, ktora splotlam sama w trzy wieczory. Podloga to deski w jasnym debie, przykryte dywanem z owczej welny w kolorze niebarwionej bieli. Ale to w sypialni dzieje sie magia. Loze to metalowa rama z XIX wieku, znaleziona na targu staroci, pomalowana na bialo. Materac lezy bezposrednio na stelazu listwowym, co daje efekt unoszenia sie nad ziemia. Nad lozkiem wisi baldachim z lnianego materialu, lekko opadajacy na boki. Gdy wchodzisz do srodka, czujesz sie jak w namiocie na pustyni.
Problem z boho w bloku zaczyna sie, gdy brakuje miejsca na garderobe. W sypialni o powierzchni 12 metrow postawilam niska komode z drewna mango, a obok niej wersalke. Tak, wersalke, bo czasem trzeba isc na kompromis. Ta wersalka ma wbudowane szuflady na buty i torby, a po rozlozeniu staje sie lozkiem dla dziecka. W ciagu dnia sluzy jako siedzisko do czytania, przykryta stosem poduszek w roznych rozmiarach. Z zewnatrz nikt nie zgadnie, ze kryje sie w niej dodatkowe spanie. Wnetrza w stylu boho lubia takie niespodzianki.
Kolory w boho sa jak przyprawy w kuchni - maja byc wyczuwalne, ale nie przytlaczac. Wybralam baze w odcieniach bieli, bezu i szarosci, a akcenty sa cieple: musztardowy, terakota, butelkowa zielen. Jedna sciana w salonie jest pomalowana na kolor suszonej cegly, co nadaje glebi. Na niej wisi kilka luster w roznych ramkach, odbijajacych swiatlo i optycznie powiekszajacych przestrzen. Nie boj sie laczyc wzorow: pasiasty dywan, kwiecista poszwa na poduszce, geometryczna makrama. W boho chaos ma swoja harmoniczna strukture.

Najwiekszym bledem, jaki widze u poczatkujacych, jest kupowanie wszystkich rzeczy naraz w jednym sklepie internetowym. Wtedy wnetrze wyglada jak katalog Ikei, a nie jak dom z dusza. Wnetrza w stylu boho buduje sie powoli. Zacznij od jednego mebla, ktory ma historie, i dokladaj kolejne, gdy znajdziesz cos, co naprawde kochasz. Ja czekalam pol roku na idealny stol kawowy z litego drewna. W koncu znalazlam go w komisie za 200 zlotych, porysowany i niedoskonaly. Po przeszlifowaniu i natarcin olejem wyglada jak z wloskiej willi. I nie ma drugiego takiego samego na swiecie.
Zycie w boho to nie tylko wystroj, ale tez postawa. To zgoda na to, ze poszewka bedzie sie gniezc, a pled z frędzlami trzeba odkurzac recznie. To wybor doswiadczen zamiast perfekcji. Gdy wchodzisz do mojego mieszkania, pierwsze co widzisz to stos ksiazek na podlodze obok kanapy z funkcja spania, swieca palaca sie w szklanym kloszu i garnek z suszona lawenda, ktora pachnie cale popoludnie. Nie ma tu miejsca na sztywna elegancje. Jest za to miejsce na Ciebie, z twoimi kubkami niedopitej herbaty i marzeniami o podrozy do Marrakeszu. I o to wlasnie chodzi w boho.