Welcome to Freeweb-apps.info QtoA, where you can ask questions and receive answers from other members of the community.
0 votes
imageMyślałam, że wybór fotela do salonu to bułka z masłem. Siadasz, sprawdzasz, czy miękko, patrzysz, czy pasuje kolorem do kanapy i gotowe. Dopiero kiedy zamieszkałam w mieszkaniu z metrażem, który można by opisać jako „przytulnie ciasny", zrozumiałam, że living room armchairs muszą być o wiele więcej niż tylko ładnym siedziskiem. Nagle okazało się, że każdy mebel ma być funkcjonalny na trzy sposoby, a fotel, który zajmuje pół pokoju, powinien w razie potrzeby zamienić się w łóżko, schowek albo stolik. I tak zaczęła się moja przygoda z poszukiwaniem czegoś, co łączy wygodę z podstępną wielofunkcyjnością.

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to fakt, że living room armchairs w sklepach często wyglądają jak miniaturowe trony – piękne, ale bezużyteczne, gdy w pokoju pojawia się gość z walizką. Zwykły fotel nie da rady, kiedy kuzynka z Wrocławia dzwoni z dworca i mówi, że będzie za godzinę. Wtedy zaczynasz kombinować: dmuchany materac na podłodze, poduszka z kanapy na krześle… Albo właśnie szykowny fotel z mechanizmem, który rozkłada się w sekundę. Odkąd w moim salonie pojawił się model z click-clack mechanism, problem noclegów zniknął. Wystarczy pociągnąć za uchwyt, oparcie opada, a siedzisko wysuwa się do przodu – i nagle masz płaską powierzchnię do spania.


Nie oszukujmy się, w małych mieszkaniach każdy centymetr na wagę złota. Miałam kiedyś gości, którzy spali na sofie, a ja musiałam przenosić ich walizki na balkon, żeby zmieścić nogi. Dlatego gdy szukałam fotela, zwróciłam uwagę na modele z wbudowanym schowkiem pod siedziskiem. Wyobraźcie sobie: fotel, który w ciągu dnia jest eleganckim siedziskiem z aksamitnym obiciem, a wieczorem podnosisz siedzisko i wyciągasz zapasową kołdrę, poduszkę i gry planszowe. To nie magia, to tylko sprytny design. Wersja bed with storage pod siedziskiem to rzecz, której nie docenisz, dopóki nie spróbujesz – szczególnie gdy brakuje ci szafy, a każdy kąt pokoju jest już zajęty przez regały i stolik kawowy.


Kolejna sprawa to materac. Na forach internetowych czytałam, że ludzie narzekają na „niewygodne fotele do spania" i myślą, że to wina małej powierzchni. Prawda jest taka, że problem leży w wypełnieniu. Zwykły tapczanik z cienką gąbką po dwóch godzinach przypomina leżenie na desce. Ja postawiłam na fotel z grubym, 16-centymetrowym materacem piankowym na listwowej podstawie, czyli na slatted frame. Listwy sprężynują przy każdym ruchu, więc kręgosłup nie protestuje rano, a pianka nie zapada się w jeden wielki dół. Jeśli planujecie spać na nim częściej niż raz w miesiącu, nie oszczędzajcie na grubości wypełnienia – to inwestycja w wasze plecy i dobry sen gości.


Wielu znajomych pytało mnie, dlaczego nie kupiłam po prostu rozkładanej kanapy. Otóż mam w salonie już sofę, a drugi duży mebel zająłby całą wolną przestrzeń. Fotel jest mniejszy, łatwiej go przestawić, a wieczorem, gdy rozkładam go w tryb sofa bed, nagle mam dwa miejsca do spania zamiast jednego. To ogromna różnica, zwłaszcza gdy przyjeżdża rodzina z trójką dzieci. Jeden śpi na kanapie, drugi na fotelu, a ja mogę zaprosić jeszcze kogoś na podłodze z dodatkowym materacem. I nikt nie musi spać w poprzek łóżka z nogami zwisającymi za oparcie.


Nie można też zapomnieć o wyglądzie. Przyznaję, że długo unikałam aksamitu, bo bałam się, że będzie się mechacił i ściągał kurz. Ale gdy w sklepie dotknęłam modelu z velvet upholstery w głębokim granacie, przepadłam. Tkanina jest miękka w dotyku, a przy tym zaskakująco wytrzymała – nie odbarwiła się po kilku miesiącach, nie złapała żadnych zaciągnięć, a kot nie potrafi wbić w nią pazurów. Do tego aksamit odbija światło w elegancki sposób, więc nawet mały fotel staje się ozdobą salonu. Jeśli macie wątpliwości, weźcie próbnik tkaniny i potrzyjcie go przez minutę o dżinsy – to szybki test na trwałość.


Wybór konkretnego mechanizmu to osobna historia. Click-clack mechanism, o którym wspomniałam, jest prosty i cichy – nie ma tam skomplikowanych sprężyn, które strzelają przy rozkładaniu. Do tego trzeba pamiętać, że nie każdy fotel rozkłada się do pełnej długości. Przed zakupem zmierzcie wzrost najwyższego domownika. U mnie standardowy fotel 180 cm okazał się za krótki dla mojego męża, który ma 192 cm. Musiałam szukać modelu z wysuwanym podnóżkiem, który dodaje dodatkowe 20 cm. Dziś śpi na nim wygodnie, a ja nie muszę co rano słuchać narzekań na „te małe living room armchairs".


Ostatnia rada, którą wyciągnęłam z własnych błędów: nie dajcie się zwieść promocjom na „super tanie modele z Ikei". Owszem, mają fajne kolory i niską cenę, ale po roku użytkowania siedzisko zaczyna przypominać hamak, a mechanizm skrzypi, jakby miał się rozlecieć. Lepiej dopłacić sto czy dwieście złotych do fotela z solidną ramą z drewna litego i sprężynami bonellowymi. Ja swój mam od trzech lat, używam go codziennie jako siedziska, a raz w tygodniu rozkładam do spania – i nadal wygląda jak nowy. Po prostu szukajcie fotela, który robi więcej, niż obiecuje – i który nie zajmuje więcej miejsca niż obiecuje.

by (120 points)

Your answer

Your name to display (optional):
Privacy: Your email address will only be used for sending these notifications.
...