Zdarza się, że klienci pytają, czy kanapa z funkcja spania też może mieć taki schowek. Oczywiście, że tak, choć tu trzeba uważać na wymiary. W małych salonach często stawiam wersalka z pojemnikiem pod siedziskiem. To nie jest tak duża przestrzeń jak w łóżku, ale spokojnie zmieści komplet pościeli dla dwojga plus dwa ręczniki. Pamiętaj tylko, żeby wybrać model z tapicerka welurowa – tkanina jest przyjemna w dotyku i łatwo się ją czyści, co ma znaczenie przy codziennym użytkowaniu. Gdy rozkładasz taką kanapę na noc dla gości, wystarczy wyciągnąć schowaną pościel i gotowe. Zero noszenia koców z szafy do pokoju.
Koleżanka z pracy kupiła tapczan tapicerowany welurem w kolorze butelkowej zieleni. Na co dzień służy jako kanapa w salonie, a gdy przyjeżdżają jej teściowie, rozkłada się w peł
nowymiarowe łóżko. Mówiła mi, że tapicerka welurowa jest przyjemna w dotyku, ale trzeba uważać na sierść psa - welur zbiera wszystko jak magnes. Z drugiej strony łatwo odkurzyć, a plamy z czerwonego wina udało jej się usunąć wilgotną szmatką z mydłem. Nie każdy materiał
tak znosi testy domowe.
Gdy już wybierzesz model, zwróć uwagę na stelaż. Wiele osób o tym zapomina, a to kościec wersalki. Drewno sosnowe jest lekkie i tanie, ale przy intensywnym użytkowaniu może pękać. Stelaz listwowy z buku albo sklejki to już inna liga – wytrzyma lata. Kiedyś doradzałam znajomej, która kupiła wersalkę z cienkich listew sosnowych. Po pół roku jedna z nich pękła, a mebel stracił stabilność. Wymiana na model z listwami bukowymi kosztowała więcej, ale spała na nim przez kolejne pięć lat bez żadnych usterek. Jeśli planujesz używać wersalki codziennie, nie oszczędzaj na konstrukcji.
W małych mieszkaniach tapczan rozwiązuje problem braku miejsca na przechowywanie. W mojej sypialni pod tapczanem mieszczą się cztery kołdry, dwie poduszki, zapasowy koc i letnia pościel. To oszczędza miejsce w szafie, którą mogę przeznaczyć na ubrania. Gdy goście przyjeżdżają na weekend, nie muszę szukać miejsca na materac turystyczny. Po prostu ściągam pościel z górnej półki, rozkładam tapczan i gotowe.
Kiedy w końcu zamówiłam tapczan do swojej kawalerki, sąsiadka z góry zapukała z pretensją, że słyszała wiercenie od rana. Miałam wtedy trzydzieści metrów, gości na noc przyjeżdżających z innego miasta i wiecznie walające się po podłodze poduszki. Zwykłe łóżko zajmowało połowę pokoju, a składana kanapa z funkcją spania po rozłożeniu blokowała przejście do szafy. Wtedy ktoś z forum wnętrzarskiego napisał: poszukaj tapczanu z pojemnikiem na pościel. I to zmieniło wszystko.
Z czasem doceniłam też to, że tapczan rozkładany nie wymaga dodatkowego materaca nawierzchniowego. Pianka w moim modelu ma warstwę termoelastyczną, która dopasowuje się do ciała, a jednocześnie nie grzeje się za bardzo latem. Wcześniej na starej wersalce musiałam kłaść dodatkowy karimat, co było niewygodne i zajmowało miejsce. Teraz wystarczy rzucić prześcieradło i gotowe.
Najbardziej lubię modele, które łączą funkcję spania z
praktycznym schowkiem. Weźmy na przykład łóżko z pojemnikiem na pościel z mechanizmem DL – to system, który podnosi cały stelaż razem z materacem. Działa płynnie, bez wysiłku, a pod spodem jest gigantyczna skrzynia. Montowałam takie u znajomych w kawalerce: mogli schować nie tylko pościel, ale też sezonowe ubrania, a nawet kilogramy książek. Ważne, żeby sprawdzić, czy stelaz listwowy jest solidny – tanie wersje potrafią się odkształcić po roku. Dobry stelaz listwowy z giętymi listwami bukowymi wytrzymuje latami i nie trzeszczy przy przewracaniu się w nocy. A do tego materac piankowy o grubości 16 centymetrów świetnie współpracuje z takim podnoszonym mechanizmem.
Zaczęłam od mierzenia dostępnego miejsca pod oknem, gdzie miałam 90 centymetrów szerokości. Standardowa wersalka miała 80, ale po rozłożeniu blokowała przejście do balkonu. Wtedy odkryłam, że tapczan jednoosobowy o wymiarach 90x200 centymetrów z materacem piankowym na stelazu listwowym daje mi pełnowymiarowe łóżko bez konieczności składania. Stelaz listwowy okazał się kluczowy, bo elastyczne listwy z buku dopasowują się do kształtu ciała, a przy tym zapewniają cyrkulację powietrza dla materaca. Pianka wysoka na 16 centymetrów z warstwą termoelastyczną sprawiła, że przestałam budzić się z bólem w odcinku lędźwiowym. I najważniejsze, ten model miał wbudowany pojemnik na pościel, co rozwiązało mój wieczny problem, gdzie chować kołdry i poduszki w ciągu dnia.
Szukając dalej, trafiłam na modele z elewacją i tapicerka welurowa w kolorze butelkowej zieleni. Welur ma tę zaletę, że jest przyjemny w dotyku, nie mechaci się tak szybko jak len i łatwo go odświeżyć wilgotną szmatką. Wybrałam wersję z miękkim zagłówkiem, który pozwala mi oglądać
seriale wieczorem bez podpierania się poduszkami. Przy okazji znalazłam opcję z mechanizmem DL, który działa na zasadzie wysuwu siedziska do przodu i oparcia na dół. Dzięki temu rozkładanie zajmuje trzy sekundy i nie wymaga siłowania się z ramą. Moja znajoma, która ma kanapę z funkcją spania w salonie, narzeka, że jej model po roku zaczął skrzypieć. U mnie mechanizm DL pracuje cicho, bo prowadnice są stalowe i pokryte teflonem.