Gdzie faktycznie chować, a gdzie tylko przenosić problem Najlepsze miejsca to te, do których zaglądasz rzadko i które nie konkurują z codziennym ruchem. Sprawdzą się: górna półka szafy, przestrzeń pod łóżkiem (jeśli masz tam miejsce i nie blokujesz wentylacji), górna część garderoby, schowek w przedpokoju, jeśli nie jest jedynym miejscem na kurtki, oraz piwnica lub strych – pod warunkiem, że są suche. Unikaj łazienki i pralni, bo wilgoć niszczy tkaniny i powoduje zapach stęchlizny. Nie pakuj też rzeczy sezonowych do szuflad w kuchni ani na balkon, jeśli nie jest osłonięty – słońce i mróz niszczą materiały.
Typowe błędy to chodzenie w butach po całym mieszkaniu „tylko przez chwilę", odkładanie butów na parapet lub szafkę bez podkładki oraz trzepanie odzieży nad dywanem. Unikaj też stawiania torby czy plecaka na łóżku — dno torby ma kontakt z tym samym pyłem co podeszwy. Regularne mycie podłogi w korytarzu, najlepiej na mokro, usuwa osad, zanim wniknie w głąb pomieszczeń. Dobrze sprawdza się też mata antypoślizgowa przed drzwiami wejściowymi, którą można wypłukać pod bieżącą wodą.
Ubrania noszone tylko do operacji to kategoria, która psuje większość systemów porządkowania. Nie należą do codziennej rotacji, nie pasują do sezonu, a mimo to muszą być gotowe w każdej chwili. Jeśli wrzucisz je między zwykłe rzeczy, albo znikną, albo się pogniotą i będą wymagały prania w najmniej odpowiednim momencie. Problem nie polega na tym, że masz ich dużo — zwykle to kilka kompletów — ale że nie mają naturalnego miejsca w żadnej z typowych kategorii: „na co dzień", „wyjściowe", „sezonowe".
Warto też ustalić granicę: jeśli czegoś nie użyłaś przez cały sezon, nie chowaj tego na kolejny. Przekaż dalej albo oddaj do zbiórki. Chowanie na siłę rzeczy, których nie nosisz, tylko przenosi bałagan w czasie. Zostaw w strefie dziennej wyłącznie to, co faktycznie nosisz teraz – maksymalnie tyle, ile zmieści się w jednej szafie i jednej szufladzie. Reszta może poczekać w pojemnikach poza mieszkaniem albo na górnej półce. Dzięki temu codzienne ubieranie zajmuje mniej czasu, a szafa przestaje być magazynem czterech sezonów jednocześnie.

Środek tafli to nie to samo co środek ciężkości wzroku Najczęstszy błąd to wieszanie lustra tak, by jego geometryczny środek wypadał na wysokości 150–160 cm od podłogi. To rozwiązanie sprawdza się tylko wtedy, gdy w domu nie ma ani bardzo wysokich, ani bardzo niskich osób. Lepiej kierować się linią wzroku: u osoby stojącej wypada ona około 10–15 cm poniżej czubka głowy. Dla kogoś o wzroście 165 cm to około 150 cm, dla kogoś o wzroście 190 cm — około 175 cm. Różnica 25 cm to dużo, dlatego samo przesunięcie tafli w górę lub w dół nie wystarczy.
Sezonowe ubrania, obuwie, sprzęt sportowy i dekoracje zabierają miejsce przez cały rok, choć używasz ich przez kilka tygodni. Problem nie polega na tym, że masz ich za dużo, ale na tym, że trzymasz je w strefie codziennej – szafie, przedpokoju, na wierzchu regału. Rozwiązanie zaczyna się od rozdzielenia tego, co noszone teraz, od tego, co wróci za kilka miesięcy. Zanim cokolwiek przeniesiesz, wyjmij z szafy wszystko, co należy do minionego sezonu, i połóż na łóżku. Zobaczysz, ile faktycznie zajmuje miejsca i ile z tego w ogóle warto chować.
Zwróć uwagę na to, co wisi. Garnki i patelnie potrzebują więcej miejsca niż ręczniki. Jeśli na drążku mają wisieć ciężkie rzeczy, sprawdź, czy kołki utrzymają obciążenie i czy drążek nie wygnie się pod ciężarem. Lekki drążek z cienkiej rurki ugnie się już przy dwóch żeliwnych patelniach. Zamontuj go wtedy krótko i blisko mocowań, a nie na środku długiej ściany. Przy okazji sprawdź, czy haczyki nie rysują frontów szafek podczas zdejmowania.
Przy montażu zwróć uwagę na kilka rzeczy. Po pierwsze, sprawdź, czy za ścianą nie biegną przewody elektryczne lub rury — wiercenie w tym miejscu może skończyć się kosztowną naprawą. Po drugie, użyj kołków dopasowanych do rodzaju ściany, a nie tych dołączonych do lustra, które często są zbyt słabe. Po trzecie, jeśli lustro ma podświetlenie, zaplanuj punkt zasilania przed zawieszeniem, a nie po. Po czwarte, przy lustrach sięgających podłogi zostaw kilka centymetrów luzu, żeby przy myciu podłogi nie zahaczać o taflę.
Najskuteczniejszy sposób to zasada jednego pudełka na jedną kategorię. Kurtki zimowe do jednego pojemnika, sandały do drugiego, stroje kąpielowe do trzeciego. Nie mieszaj typów odzieży, bo za pół roku będziesz przekopywać wszystko, żeby znaleźć jedną rzecz. Do każdego pojemnika wrzuć kartkę z opisem zawartości – nie polegaj na przezroczystych ściankach, bo po kilku miesiącach i tak zapomnisz, co jest w środku. Ubrania składaj na płasko, nie wieszaj na wieszakach w pojemnikach, bo zajmują wtedy dwa razy więcej miejsca.