Szczyt zakrętu to nie środek jezdni Szczyt, czyli punkt B, nie leży w połowie szerokości drogi, tylko w geometrycznym wierzchołku łuku. Na rysunku to miejsce, w którym tor jazdy dotyka wewnętrznej krawędzi. W praktyce oznacza to, że dojeżdżasz do niego po zewnętrznej stronie, a nie po środku. Kiedy tam docierasz, kierownica jest już odkręcona w stronę wyjścia, a gaz delikatnie dodany. Nie szarpiesz kierownicą w szczycie, bo to wytrąca auto z równowagi. Uwaga na zbyt pochopne skręcenie — jeśli wjedziesz w zakręt po wewnętrznej, wyjście będzie ciaśniejsze i stracisz prędkość na wyjściu.

Flaga zielona oznacza, że tor jest wolny i można wrócić do pełnego tempa. Pokazuje się ją na początku sesji oraz po ustąpieniu niebezpieczeństwa. Typowy błąd to hamowanie na widok zieleni — jeśli sędzia ją wywiesza, oczekuje przyspieszenia, nie ostrożności. Flaga żółta to sygnał ostrzegawczy: na torze jest przeszkoda, wypadek albo stojące auto. Obowiązuje zakaz wyprzedzania, a tempo trzeba zmniejszyć na tyle, by móc zatrzymać się przed przeszkodą. Wyprzedzanie pod żółtą flagą to jedno z najczęstszych przewinień na track dayach i zwykle kończy się ostrzeżeniem lub zjazdem do boksu. Uwaga: żółta flaga pokazywana jest w sektorze, ale zakaz wyprzedzania dotyczy całego odcinka między flagą a miejscem zdarzenia.
Utrzymanie torów w jezdni to codzienna praca, nie inwestycja raz na sto lat. Trzeba regularnie sprawdzać szerokość toru, stan przytwierdzeń i rowków. Szlifowanie szyn usuwa wady powierzchni i zmniejsza hałas, ale wymaga nocnych zamknięć. Jeśli miasto tego zaniecha, po kilku latach tory zaczną „pracować" pod obciążeniem, a naprawy będą kosztować więcej niż profilaktyka. Warto też pamiętać o zimie: sól i piasek w rowkach to wróg izolacji i przytwierdzeń, dlatego odśnieżanie torowiska musi być częścią planu, a nie działaniem doraźnym.
Kiedy miasto decyduje się zostawić tory na ulicy, musi rozstrzygnąć kilka spraw technicznych. Najważniejsza to sposób prowadzenia szyny: czy wtopiona w asfalt, czy na podkładach z podsypką. Szyna wtopiona w jezdnię wygląda estetycznie i nie wymaga dodatkowej przestrzeni, ale trudniej ją naprawić – każde zdjęcie nawierzchni to zamknięty pas. Torowisko z podsypką jest tańsze w utrzymaniu, za to zbiera wodę i zanieczyszczenia, a zimą wymaga odśnieżania na całej szerokości. Wybór zależy od natężenia ruchu i tego, czy po torach mają jeździć również autobusy.
Praktyczna zasada brzmi: całe hamowanie kończysz, zanim skręcisz kierownicą. Punkt rozpoczęcia hamowania wyznaczasz na podstawie tego, jak daleko widzisz szczyt zakrętu oraz jak szybko narasta skręt. Jeśli zakręt jest ostry i krótki, hamuj krótko, ale mocno, i to jeszcze na prostym odcinku. Jeśli łuk jest długi i łagodny, wystarczy zdjąć nogę z gazu i delikatnie przyhamować. Ważne, żeby prędkość wejścia była taka, aby w połowie zakrętu można było już lekko przyspieszać. To właśnie przyspieszanie na wyjściu daje realny zysk czasowy, a nie ryzykowne wejście.
Tramwaj na środku jezdni wygląda jak relikt epoki, w której nie znano jeszcze autobusów i samochodów osobowych. A jednak w wielu miastach tory uliczne nie zostały rozebrane, choć wały kablowe i sieć trakcyjna kosztują. Powód jest prosty: torowisko wbudowane w jezdnię działa jak szyna, po której pojazd jedzie własnym pasem ruchu, niezależnie od korków. To nie sentyment, lecz rachunek przepustowości i kosztów eksploatacji, który od dziesięcioleci wypada korzystniej niż pozornie tańsza komunikacja autobusowa.
Na jednym rysunku te trzy punkty układają się w łuk: A przed zakrętem, B w wierzchołku, C na wyjściu. Kolejność jest zawsze taka sama: hamujesz, skręcasz, przyspieszasz. Jeśli pomylisz kolejność — np. zaczniesz przyspieszać przed szczytem — auto pojedzie szeroko i stracisz kontrolę nad torem. Warto przejechać ten sam zakręt kilka razy, świadomie zaznaczając wzrokiem każde z tych miejsc. Z czasem przestaniesz o nich myśleć, ale na początku nazwij je w myślach, zanim dojedziesz do zakrętu.
Zasada jest prosta. Dojeżdżasz do zakrętu z prędkością, którą chcesz mieć w środku łuku, a nie na jego końcu. Hamujesz zdecydowanie, dopóki auto jedzie prosto. W momencie skrętu kierownicy zaczynasz zwalniać nacisk na pedał — nie puszczasz go całkowicie, ale odciążasz. Przednie zawieszenie pracuje wtedy pod niewielkim obciążeniem, przednie koła zachowują przyczepność do kierowania, a tył nie ucieka. To łagodne puszczanie pedału, rozłożone na kilkadziesiąt metrów, stabilizuje nadwozie i wygładza przejście między hamowaniem a jazdą z gazem.
Tarki i pobocza: gdzie kończy się twoja przyczepność Tarki to pasy o większej szorstkości, malowane lub wykonane z innego kruszywa, umieszczane na skraju nawierzchni. Ich zadanie jest podwójne: ostrzegają kierowcę o zbliżaniu się do granicy toru i dają dodatkową przyczepność przy błędzie. Tarki nie mogą być śliskie ani zbyt agresywne — zbyt ostre kruszywo niszczy opony i podnosi ryzyko wystrzału. Poboże to pas między tartką a strefą wybiegu. Powinno być utwardzone, równe i pozbawione progów. Typowy błąd: pozostawienie na poboczu luźnego żwiru albo wysokiej trawy, która maskuje krawędź. Woda z pobocza musi spływać na zewnątrz, a nie wracać na tor.